Samorządy zawodowe dają swoim członkom ogromne możliwości. Nie bez przyczyny dietetycy chcący uregulować swój zawód sami zabiegają o własny Samorząd. Mimo to farmaceutów, którzy byliby zadowoleni z realiów wykonywania tego zawodu, jest jak na lekarstwo. Nic dziwnego, skoro przyszłość nie wydaje się pewna, a zawodowa rzeczywistość jest pełna ciągłych, zazwyczaj niekorzystnych zmian.
Przynależność do Samorządu w teorii
W założeniu przynależność do Samorządu to nie tylko obowiązek, ale przede wszystkim ogromny przywilej. Samorząd zawodowy pozwala specjalistom decydować o najważniejszych sprawach własnej profesji, w tym kontrolować, kto może ją wykonywać.
Daje też coś więcej – zasoby niezbędne do profesjonalnego działania. Składki i inne przychody wystarczą nie tylko aby zapewnić niezbędne minimum egzystencji, czyli wydawanie PWZ czy postępowania dyscyplinarne, ale także mogą służyć finansowaniu profesjonalnych działań na rzecz interesów farmaceutów. Na przykład kampanii społecznych i edukacyjnych, merytorycznego przygotowania do prac legislacyjnych, zlecanych raportów i opracowań, inicjatyw wspierających Członków Samorządu i przede wszystkim szeroko zakrojonych badań ich opinii na najważniejsze tematy. Dzięki temu rozwój zawodu nie musi być pracą „po godzinach” – może być profesjonalną, stałą i skoordynowaną pracą.
Farmaceuci mają niewielki wpływ na działalność własnego Samorządu
Nazwa i idea Samorządu sugerują, że jego Członkowie mogą o pewnych sprawach decydować samodzielnie. Rzeczywistość niestety nie jest tak prosta. Faktyczne działania podejmowane przez Izby Aptekarskie zależą od decyzji ich władz. A te wybierane są w bardzo oryginalny sposób.
Wybieramy delegatów, którzy wybiorą delegatów, którzy wybiorą NRA
Zarówno w debacie publicznej, jak i tej bardziej prywatnej, pojawia się stanowisko, według którego farmaceuci, którzy nie brali udziału w wyborach, nie powinni mieć pretensji, że wyłonione na nich władze nie spełniają ich oczekiwań. Takie podejście wydaje się logiczne, przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Problem polega na tym, że Prezesi, Członkowie Rady i pozostałych organów OIA są wybierani na Okręgowym Zjeździe Aptekarzy (OZA), w którym w zdecydowanej większości Izb Aptekarskich udział biorą wyłącznie delegaci. Farmaceuci, którzy sami nie chcą kandydować w żadnych wyborach, mogą zagłosować wyłącznie w wyborach na tych delegatów. Nie mają jednak wiedzy, jakie tak naprawdę konsekwencje mają ich głosy, bo nie znają dalszych planów delegatów.
Uchwalony na szczeblu krajowym regulamin zakłada, że kandydatury na konkretne funkcje zgłaszane są dopiero na OZA, w trakcie obrad. Głosując, farmaceuta nie wie, który spośród kandydatów na delegatów będzie później chciał zostać Prezesem Okręgowej Rady Aptekarskiej (ORA), który spróbuje swoich sił w wyborach do Rady, który wystartuje na Rzecznika, a który zechce zostać delegatem na Krajowy Zjazd Aptekarzy (KZA). W zdecydowanej większości Izb głosujący farmaceuci decydują tylko o tym, kto będzie wykluczony z puli potencjalnych kandydatów na właściwe funkcje. Nie mają jednak najmniejszego wpływu na to, których spośród z chętnych finalnie wybierze Zjazd.
Władze Naczelnej Izby Aptekarskiej (NIA) wybierane są spośród delegatów na KZA, wybieranych spośród delegatów na OZA. Brzmi oryginalnie, prawda?
Sposób głosowania mówi wiele
Farmaceuta zgłaszający się na spotkanie w swoim rejonie wyborczym, chcąc wybrać delegatów na OZA, nie zaznacza nazwisk osób, których kandydatury wspiera. Zamiast tego, skreśla nazwiska tych kandydatów, na których nie chce oddać głosu.Taka metoda w przypadku głosowania na papierze wynika z uchwały KZA z 19 stycznia 2008.
Wyobraźmy sobie rejon wyborczy, który wybiera 20 delegatów spośród 50 kandydatów. Aby oddać ważny głos, trzeba skreślić co najmniej 30 nazwisk. Można skreślić więcej, w końcu nikt nie zmusza do tego, aby wesprzeć maksymalną liczbę kandydatów. Taka formuła budzi obawy wielu osób i stała się przyczynkiem do niepochlebnych plotek. Chodzi o ryzyko sfałszowania wyników przez naniesienie na kartę do glosowania dodatkowych „skreśleń”. Trzeba przyznać, że zaburzenie wyników takiego głosowania wydaje się więc trudniejsze do wychwycenia niż w przypadku konwencjonalnej metody opartej na stawianiu krzyżyków przy nazwiskach wybranych kandydatów. Skreślenie jednego albo kilku dodatkowych nazwisk nigdy nie wpłynie na ważność głosu. Jedynym bezpiecznikiem jest uczciwość członków komisji skrutacyjnej wybieranej spośród obecnych w trakcie zebrania.
Zostawmy jednak na razie hipotetyczne scenariusze o fałszowaniu wyborów na boku. Nie jestem fanem doszukiwania się symboliki w prostych czynnościach. Jednak jeśli wybory w ramach Samorządu Zaufania Publicznego nie polegają na zaznaczaniu nazwisk wspieranych kandydatów, ale na skreślaniu nazwisk osób, których nie chce się widzieć w kolejnym etapie, nie sposób nie zauważyć, że wyborami w Izbach Aptekarskich rządzi dość nienaturalna, odwrócona logika. Jakby była podyktowana przez niechęć do skreślanych osób, zamiast poparcia dla wspieranych kandydatów.
A gdyby jednak ktoś próbował sfałszować wybory?
Wracając do hipotez. Co może zrobić farmaceuta, który podejrzewa, że wyniki wyborów zostały zaburzone? Ustawa o izbach aptekarskich nie przewiduje żadnych konkretnych narzędzi. Nie znalazłem regulaminu ani uchwały naszego Samorządu, która określałaby postępowanie w takim wypadku. Muszę jednak przyznać, że nie mam pewności, że taka nie istnieje. Większość uchwał KZA nie jest dostępna w biuletynie informacji publicznej NIA.
Dla porównania warto przywołać odpowiednie mechanizmy funkcjonujące w Izbach Lekarskich. Zgodnie z właściwą ustawą, za wybory odpowiadają specjalne komisje wyborcze (okręgowe i Krajowa), a każdy lekarz, który brał udział w wyborach, ma prawo wniesienia protestu wyborczego. Taki protest rozpatruje sąd lekarski.
Konsekwencje wpływają na całokształt
Który z farmaceutów nie chciałby wiedzieć, na co dokładnie przeznaczane są pieniądze z jego składek? Wielu chciałoby nie tylko wiedzieć, ale również mieć jakikolwiek głos w tej sprawie. Niestety, w większości Izb łatwy dostęp do informacji i faktyczny wpływ na jakiekolwiek decyzje ma wyłącznie garstka delegatów na OZA. To Zjazd zatwierdza roczny budżet OIA, a później sprawozdanie z jego realizacji.
Delegaci na OZA mogą zobowiązać ORA do realizacji konkretnych działań, zabronić prowadzenia innych albo ograniczyć przeznaczone na nie środki finansowe. Dominująca większość farmaceutów niestety nie ma w tych sprawach głosu.
Autor: mgr farm. Piotr Guzy